Bieszczady

 

Bieszczady- wschody słońca i rosa
Góry- zlewają się z niebem
Droga- wisi we mgle zabłąkana
Zachody słońca aż do końca...

Z Caryńską w tleI okazało się, że piosenki nie kłamią. W górach, wśród połonin było dokładnie tak, jak sobie można wyśpiewać. A może nawet jeszcze piękniej...

Co dziwne spotkaliśmy takich, którzy nie potrafili się w Bieszczadach zakochać. A naprawdę wydwało nam się, że to niemożliwe. Bo przecież każdy z nas, już za pierwszym pobytem tutaj, nie potrafił sobie wyobrazić życia bez tych gór. Tymczasem kilka razy udało nam się usłyszeć marudne westchnienia po zejściu z Wetlińskiej: "I po co było tam się wdrapywać. Nic nadzwyczajnego".

Pod Tarnicą

W myślach zapytaliśmy :"To po jaką cholerę przyjechaliście w Bieszczady? Żeby łazić po tamie w Solinie?". Okazało się, że są właśnie tacy, którzy przyjeżdżają tu tylko po to, żeby się przedreptać po tych "prawie Kurupówkach", kupić oscypka z grilla, przejechać kolejką bieszczadzką i wysłać na FB zdjęcie "tu byłem- Bieszczady zaliczone". Każdemu według potrzeb- ludzi z takimi nie brakuje, ale skoro im z tym podejściem jest dobrze, to niech zalajkują to i tamto, a reszta niech sobie spokojnie chłonie górski spokój. Poza wakacyjnym oblężeniem turystycznym, góry nadal są oazą ciszy i obcowania z naturą.

Dokąd idziesz?- Do słońca!Na szczęście człowiek to takie sprytne stworzenie, które otacza się ludźmi podobnymi sobie, wyznającymi podobne wartości, zachwycającymi się podobnymi rzeczami. Szczęśliwie i w naszym gronie nie brakuje zakochanych po uszy w Bieszczadach. Nie tych komercyjnych, ale tych prawdziwych- wolnych, trochę przykurzonych i dalekich od udogodnień.

Chociaż nie należymy już do najmłodszych i, teoretycznie, sił powinno nam ubywać a nie odwrotnie, to jednak zawsze w górach odzywają się w nas jakieś ukryte na codzień pokłady energii.

Już nie ma Bieszczadzkich aniołów- w lipcu i sierpniu chowają się i nie sposób odnaleźć ich wśród tysiąca rozwrzeszczanych turystów. Na szczęście Ludzie Gór uspokoili nas- anioły wrócą we wrześniu!

 

 

Cerkiew w

Iwona Grzeżułkowska © 2011